Pieczenie chleba

Na kilku zdjęciach jest pokazany tradycyjny wypiek chleba. Pracę nad chlebem zaczyna się dzień wcześniej przed właściwym wypiekiem. Zazwyczaj wieczorem przesiewa się mąkę. Do chleba daję się mąkę mniej, więcej w proporcjach 3 części żytniej i 1 część pszennej, pośledniej. Następnie jedną-trzecią, lub nieco więcej, przygotowanej mąki wsypuje się do dzieży (dzieżki). Dzieżka to drewniane naczynie przypominające zwężającą się u góry beczkę. Potem rozczynia się w niej chleb. Rozczynianie polega na wymieszaniu mąki z zsiadłym mlekiem, wodą i zakwaskiem (zakwasem). Zakwasek jest to pewna niewielka ilość surowego ciasta z poprzedniego wypieku, zalana wodą i zamknięta w słoju. Rozczyniony chleb ma konsystencje rzadkiego ciasta. Dzieżką z tak przygotowanym ciastem zamyka się i odstawia na noc w ciepłym miejscu. Często też przykrywa kocem. Przypuszczalnie w nocy do pracy zabierają się bakterie z zakwasu. Można się tylko domyśleć, że bez nich tradycyjnie wypiekany chleb nie smakował by tak jak smakuje. A smakuje wyśmienicie.

Następnego dnia wsypuje się resztą mąki do dzieżki i dodaje trochę soli. Rozpuszcza drożdże w ciepłym mleku z odrobiną cukru. Gdy drożdże ruszają się, (wyraźnie zwiększają swą objętość), wlewa je się do dzieżki. No a potem jest już mieszenie ciasta. Jest to praca dość ciężka, trzeba mieć silną ręka i mocną dłoń. W czasie mieszenia dodaje się do ciasta wody, albo mąki, w zależności od jego konsystencji. Gdy ciasto jest dobrze wyrobione odstawia się je w ciepłe miejsce, by rosło. Gdy jest jego pełna dzieżka wykłada się go do blaszek, (blaszanych form), gdzie ono nadal rośnie. W międzyczasie pali się w chlebowym piecu, koniecznie drewnem. Niestety, żeby zarówno użyć do palenia odpowiednią ilość drewna, odpowiednio nagrzać piec jak i uzyskać dobre ciasto na chleb, trzeba po prostu mieć doświadczenie. Jeśli piec jest już dostatecznie nagrzany resztę niedopalonych węgielków wygarnia się kociubą. Kociuba służy też do równomiernego rozprowadzania żarzących się głowni w czasie palenia, by piec równomiernie się nagrzewał.
Potem chleb wędruje do pieca gdzie piecze się półtorej godziny. Dawniej chleb wkładano do pieca nie w formach, lecz luzem w okrągłych bochnach, ale to była wyższa szkoła jazdy. Trzeba było nie lada umiejętności, by drewnianą łopatą ułożyć bochenki chleba jeden przy drugim przez niezbyt szerokie drzwiczki w dość długim piecu.
Po upieczeni chleb lekko smaruje się z wierzchu tłuszczem, by skórka nie popękała i przykrywa kocem. Pod którym wygrzewa się on jeszcze przez dwie, trzy godziny i dopiero wtedy jest gotowy do jedzenia.

Na zdjęciu u góry z prawej widać upieczony chleb. A na tym z lewej upieczony drugim rzutem duży bochenek bułki i małe pieczone pierogi, ( małe bułki). Tym razem są to pierogi z dżemem i serem na słodko. Często też się piecze pierogi z kaszą, serem, miętą i ewentualnie z kartoflami. Jak kto lubi.

góra